Ina In The City

Cesarka to też poród

40% porodów w Polsce to cesarskie cięcia. Dużo? Dużo, Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby cesarskim cięciem kończyło się maksymalnie 15% ciąż. Na pewno część z tych przypadków to wykonywana w prywatnych szpitalach cesarka na życzenie. Ja jednak głęboko wierzę w to, że większość z tych zabiegów to uzasadnione medycznie przypadki, a nie wygoda. Nie mam przesłanek do tego, żeby myśleć inaczej. Wiem też jak długą drogę sama przeszłam, żeby w państwowym szpitalu – pomimo wskazań kardiologicznych – zostać zakwalifikowaną do zabiegu cesarskiego cięcia.

Kiedy Nela miała kilka tygodni, odwiedziła nas daleko spokrewniona ciotka. Była zainteresowana tym, co u nas, jak się czuje Młoda itd. W pewnym momencie zapytała mnie o to, jak ja się czuję. Nie czekając na moją odpowiedź, stwierdziła, że skoro nie rodziłam, to na pewno wszystko jest super. Poczułam się, jakby ktoś dał mi w twarz…

To prawda, nie wiem, co to znaczy rodzić naturalnie. Wyobrażam sobie, jak ogromny jest to ból i wysiłek dla kobiety. Ale wiem jedno, kobieta po cesarskim cięciu odcierpi swoje po porodzie, i dyskredytacja tej formy porodu to zbrodnia. Realia tego NIE-rodzenia nie wyglądają kolorowo. 10 godzin po porodzie, już na zwykłej sali, byłam tak wyczerpana, że nie mogłam podnieść się z łóżka, a przecież musiałam zająć się Nelką. Przez kolejne dni nie było lepiej – miałam problemy z chodzeniem, kiedy na korytarzach mijały mnie „pędzące jak motorki” kobiety po porodach naturalnych. Potrzebowałam kilku miesięcy, żeby dojść do sobie. Przez długie tygodnie nie mogłam dotknąć się do brzucha, tak bardzo mnie bolał. Blizna po cięciu, mimo, że dyskretna, goi się do dzisiaj (11 miesięcy) i nadal mam z nią problemy. I mogłabym tak jeszcze wymieniać długo. Nie chodzi mi o to, żeby się użalać. Jestem daleka od tego. Było przecież warto, mam super córkę i niczego nie żałuję. Chodzi mi o zbudowanie świadomości.

Cesarka to też poród, wiąże się z trudną i wymagającą drogą dojścia do pełnej formy. Żadna z mam po CC nie zasługuje na krytykę. Każda mama rodziła tak, jak na dany moment mogła. Nie lepiej, nie gorzej, po prostu inaczej.

 

Komentarze